logo
ARTYKUŁ

I ty możesz zostać birdwatcherem…

Łączy ich miłość do przyrody, pasja, konsekwencja i … maskujące stroje. Potrafią godzinami siedzieć w ukryciu, czasami na mrozie i czekać na odpowiednią chwilę. Dla fotografów przyrody kończy się ona zdjęciem życia, a dla birdwatcherów tzw. stwierdzeniem określonego gatunku ptaka. Nie są zawodowcami. O ptakach wiedzą nie mniej od zawodowych ornitologów.

„Ptasior” wychodzi na łowy

W Wielkiej Brytanii jest ich prawie cztery miliony. U nas szeregi obserwatorów ptaków, „ptasiorów”, czy z angielska birdwatcherów liczą kilka tysięcy miłośników przyrody. Są w różnym wieku. Wystarczy lornetka, luneta, a czasami gołe oko i przede wszystkim cierpliwość oraz dużo czasu. I naturalnie wiedza na temat „latających” – ich wyglądu, głosów, zachowań i biologii. Niektórzy z nich poszukują rzadkich dla danego obszaru ptaków, wprowadzając je następnie na osobistą listę obserwowanych gatunków. Specjalnym rodzajem takiego obserwatora jest tzw. twitcher – ktoś, kto kolekcjonuje obserwacje rzadkich gatunków, podążając za otrzymanymi informacjami o ich wystąpieniu i traktując to hobby wyczynowo.

- Hobbystyczne obserwowanie ptaków zaczynałem w tak młodym wieku, że ciężko uznać, iż był to całkiem świadomy wybór – przyznaje Bartek Smyk, jeden z nielicznych, którzy birdwatching łączą z zawodową ornitologią.

- Ale z drugiej strony chyba jednak nie było to kwestią przypadku. Od bardzo małego dziecka ciągnęło mnie do przyrody, co świetnie widać na zachowanych rysunkach z przedszkola - można na nich rozpoznać niektóre gatunki ptaków. Na pewno wielki (być może decydujący) wpływ na wybór akurat ptaków był fakt, że birdwatcherem był (a w zasadzie dalej jest, choć już dużo mniej intensywnie) mój starszy brat.

ARTYKUŁ CD.

Na obserwację ptaków zaczął zabierać go podczas wspólnych wakacji, które spędzali na południowej Lubelszczyźnie. W tej historii ważny jest także prezent komunijny. Podczas, gdy większość rówieśników dostała szalenie modne wówczas zegarki elektroniczne, mały Bartek stał się posiadaczem radzieckiej lornetki firmy Tento. Ma ją do tej pory, ale wyłącznie ze względów sentymentalnych. Pod koniec szkoły podstawowej prowadził już samodzielne obserwacje, wspólnie z kolegą z klasy. Od tego czasu jest birdwatcherem, z krwi i kości.

- Miewałem przerwy w intensywnym obserwowaniu ptaków – przyznaje Bartek. - Ale nawet w czasach, gdy straciłem zawodowy kontakt z przyrodą, to w wolnych chwilach, w miarę możliwości, prowadziłem obserwacje dla przyjemności. Obecnie mogę nazwać się zawodowym ornitologiem (studia z ochrony środowiska), ale zdecydowanie wielką przyjemność czerpię z obserwacji i chodzę w teren, równie często bez związku z kwestiami zawodowymi. Nadal jestem aktywnym birdwatcherem.

„Ptasiarze” zwykle prowadzą notatki i wymieniają się informacjami na internetowych forach. Często biorą udział w liczeniach ptaków migrujących lub zimujących na danym obszarze. Szczególnie sprzyjające obserwacjom są wszelkie środowiska o zróżnicowanym charakterze: zbiorniki wodne i inne obszary wodno-błotne, podmokłe łąki, krajobraz rolniczy z miedzami i zadrzewieniami śródpolnymi. Dlatego wprost idealnym miejscem jest Dolina Baryczy. Po to, by ułatwić życie birdwatcherom ustawiano tu specjalne kryjówki, platformy i wieże obserwacyjne. Pomagają, jednocześnie nie powodując zaniepokojenia ptaków. To bardzo ważne, bo niewłaściwe podejście do obserwacji, wraz z rosnącą liczbą zainteresowanych tą formą spędzania wolnego czasu, może wyrządzać szkody w ich populacjach i ogólnie w przyrodzie.

„Fotosnajper” z rodzinnymi tradycjami

W środowisku miłośników ptaków obowiązują żelazne reguły. Generalnie, dobro ptaków jest stawiane ponad zainteresowaniem obserwatora lub chęcią zrobienia efektownego zdjęcia. Trzyma się ich Kazimierz Laskowicz, ceniony fotograf przyrody związany z Doliną Baryczy.

- Zasada obowiązująca wszystkich, etycznych fotografów przyrody to, po pierwsze nie szkodzić - zdecydowanie podkreśla Laskowicz. – Pod tym względem bezwzględnie zalecam zapoznać się i przestrzegać kodeksu Związku Polskich Fotografów Przyrody. Zwracam uwagę, że fotografia gniazdowa najczęściej wymaga odpowiednich zezwoleń. Bez zezwolenia, to zwykłe foto kłusownictwo. Mnie ta fotografia nie interesuje – nie widzę potrzeby robienia takich zdjęć. Nie chcę brać na siebie ryzyka utraty lęgu przez ptaki, którym zakłócałbym „życie rodzinne”.

I jest jeszcze druga, nie mniej ważna – etyczny fotograf nie oszukuje, przestrzega uznanych w środowisku zasad ograniczonej ingerencji w obróbkę komputerową. Nigdy nie stosuje fotomontażu. Jeśli zwierzęta są udomowione (np. ptaki sokolnicze, zwierzęta hodowane na farmie), to o tym uczciwie informuje. Również o tym mówi, wspomniany przez pana Kazimierza, kodeks etyczny ZPFP.

Fotografowanie przyrody jest jego życiową pasją. Zajmuje się nią od dziecka. Przed wojną robiła zdjęcia i wywoływała je w ciemni babcia, Halina. Kiedy po 17 września 1939 utracili majątek ziemski na Wileńszczyźnie i przepadło niemal wszystko, niezwykłym zbiegiem okoliczności zachowały sie albumiki ze zdjęciami.

- Zawsze mnie fascynowały i zachowuje je, jako najcenniejszą pamiątkę – mówi Laskowicz. - Moi rodzice też fotografowali, ale bez pasji. Gdy poszedłem do liceum w Miliczu oczywiście pierwszym kołem zainteresowań było Koło Fotograficzne. Tam zacząłem uczyć sie fotografii i poznałem magię obróbki zdjęć w ciemni. Od dziecka towarzyszyłem ojcu w polowaniach. Byłem przekonany, że sam zostanę myśliwym i podtrzymam starą kresową tradycję rodzinną. Ale było jedno „ale” – nigdy nie lubiłem zabijania, widoku krwi.

Fotografia przyrodnicza, według niego, jest bez porównania trudniejsza od strzelania do zwierząt. Znacznie więcej czynników decyduje o sukcesie - odległość, światło, pora dnia, tło, ilość zwierząt (gdy jest ich więcej, trudno o porządek w kadrze). Dlatego wybrał przyrodę, a dokładniej Dolinę Baryczy. Wcześniej ojciec budował tutaj niektóre stawy.

- Wielokrotnie jako dzieciak towarzyszyłem rozmową ojca z wówczas doktorem, a dzisiaj profesorem Witkowskim – wspomina nasz rozmówca. – Byłem zafascynowany samym panem doktorem i tym, co robił.

Jako uczeń 3-ciej klasy liceum, miła pan Kazimierz prawdziwy foto-przyrodniczy chrzest.  W ramach prac naukowych profesora Witkowskiego mógł korzystać z budy obserwacyjnej i fotografował bardzo skrytego ptaka – bąka. W tamtych czasach aparat Pentacon 6x6 i obiektyw 500 mm, to było spełnienie marzeń, które zaowocowało jego pierwszą wystawą fotograficzną w milickim liceum. Dzisiaj jest znanym i cenionym fotografem przyrody. Związany z Łodzią, jest bardzo częstym gościem w dolinie Baryczy. Fotografuje tu swoje ptaki, dzieli się wiedzą i pasją z młodzieżą. Jest aktywnym członkiem Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego, Związku Polskich Fotografów Przyrody.

Mateusz Piesiak Young Wildlife Photographer 2011

Przetartą ścieżką obserwacji ptaków idzie także młody wrocławianin Mateusz Piesiak. Ma szesnaście lat a na swoim koncie spektakularne sukcesy w fotografowaniu natury. Zaczynał, jako ośmioletni birdwatcher z lornetką, lunetą i przystawianym do niej aparatem kompaktowym.

- Od kiedy pamiętam, interesuję się przyrodą – mówi Mateusz. - Od kilku lat w sposób szczególny ptakami. Fotografowanie pozwala mi odetchnąć od zgiełku miasta, oderwać się od codzienności. Moje zdjęcia są efektem spędzania prawie każdej wolnej chwili w terenie: obserwacji, budowania kryjówek pozwalających zbliżyć się do ptaków i wreszcie samego fotografowania.

W ubiegłym roku zdobył pierwsze miejsce w konkursie Young Wildlife Photographer, organizowanym przez BBC Wildlife Magazine i Muzeum Historii Naturalnej w Londynie, na który nadesłano 41 tysięcy fotografii. Zdjęcie ostrygojadów, wykonane przez Mateusza na nowojorskiej plaży, wygrało z 41 tysiącami innych fotografii z całego świata.

Piotr Śnigucki Dyrektor „Dolnośląskiego Zespołu Parków Krajobrazowych”

Moim zdaniem jest to jeden z ciekawszych sposobów spędzania wolnego czasu, który bardzo często przeistacza się w pasję trwająca wiele lat. Oprócz wartości edukacyjno-poznawczych, co jest oczywiste, oglądanie czy podglądanie ptaków w ich naturalnym środowisku, tak jak wszystkich innych składników dzikiej przyrody, z pewnością jest świetną formą aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Zajęcie to ma także jeszcze jedną inna zaletę, można je wykonywać właściwie przez cały rok, niezależnie od pory roku, a nawet i dnia. Dodatkowo osoby zaangażowane w tę pasję mogą poznawać dużo innych zagadnień i przyswajać sobie wiedzę nie tylko o wyglądzie różnych gatunków ptaków, ale także o środowisku, w jakim ptak przebywa, jego zachowaniu, zwyczajach. Przyrodę obserwowałem od dzieciństwa. Chyba pierwsze spotkania to były coroczne wakacje spędzane na wsi u dziadków. Trudno nie zauważyć piękna naszej przyrody, jeśli spędza się, co roku wiele tygodni na wsi i uczestniczy w różnych pracach polowych. Żniwa, sianokosy, wykopki to okres, w którym nieustannie spotykałem się ze zwierzętami w ich naturalnym środowisku. Co prawda ptaki są moim zdaniem dość trudnym do obserwowania składnikiem przyrody, a na pewno niektóre ich gatunki. Bardzo łatwo zauważamy obecność takich gatunków jak bociany, wróble, jaskółki, wrony, kawki i wiele innych, które właściwie widzimy codziennie w najbliższym sąsiedztwie naszych gospodarstw. Są gatunki ptaków, które żyją w naszym najbliższym otoczeniu, ale o ich istnieniu wiele osób nawet nie ma pojęcia. Mając trochę wiedzy i doświadczenia, zaczynamy dostrzegać coraz więcej różnych gatunków. Często spotykam się z reakcją osób oglądających zdjęcia zwierząt, a szczególnie ptaków, które stwierdzają, że wielu gatunków nigdy nie widzieli. Osoby te są często bardzo zaskoczone, gdy się dowiadują, że zdjęcie zostało zrobione w środku miasta lub na terenie ogródka przydomowego nawet w okolicy, w której mieszkają. Nie jestem ornitologiem i uważam, że moja wiedza na temat ptaków jest z pewnością jeszcze zbyt mała, ale myślę, że wieloletnie doświadczenie w fotografowaniu przyrody, wielogodzinne przebywanie w terenie jest bardzo pomocne przy fotografowaniu ptaków. Obserwowanie ptaków a ich fotografowanie to dwie różne rzeczy. Możemy łatwo obserwować zwierzęta, w tym ptaki, nie zbliżając się do nich przy użyciu lornetek czy lunety. Możemy wykonać mnóstwo ciekawych zdjęć wielu gatunków zwierząt, w tym ptaków, w najbliższej okolicy. Najważniejsze jest to, abyśmy nie wyrządzali krzywdy zwierzętom. Jest wiele zasad, które należy przestrzegać podczas fotografowania dzikiej przyrody. Ich głównym celem jest zapewnienie należytej ochrony zwierzętom podczas fotografowania. Podstawową zasadą jest, abyśmy nigdy im nie zaszkodzili. Birdwatching jest jedną z wielu form „turystyki kwalifikowanej” proponowanych na terenach różnych obszarów chronionych. Odpowiednio zorganizowany i nadzorowany, może być świetną metodą popularyzacji wiedzy przyrodniczej i wartości krajoznawczych. Jednak nie należy zapominać, że nieprzemyślane udostępnienie niektórych terenów np. miejsc gniazdowania wielu ptaków, zbyt duże natężenie ruchu turystycznego czy niewłaściwe wyznaczenie tras i ścieżek dla turystów, może też przynieść negatywne skutki dla populacji zwierząt zamieszkujących dany teren.

Marek Wiśniewski

Fot. Idalia Skalska, Kazimierz Laskowicz, Mateusz Piesiak

STAWY MILICKIE SA

Ruda Sułowska 20

56-300 Milicz

tel.: (+48) 71/ 38 47 110

(+48) 71/ 38 32 482

fax: (+48) 71/ 38 47 110 (wew. 25)

mail: biuro@stawymilickie.pl

NIP: 916-13-88-540

BIURO

Sułów, ul. Kolejowa 2

(I piętro, Bank Spółdzielczy)

56-300 Milicz

tel.: (+48) 71/ 38 47 110

BIURO WE WROCŁAWIU

Rynek 58, III p.

50-116 Wrocław

HOTEL NATURUM

Ruda Sułowska 20

56-300 Milicz

tel.: (+48) 71/ 75 90 888

tel.: (+48) 534 964 120

mail: rezerwacje@stawymilickie.pl

GOSPODA 8 RYB

tel.: (+48) 534 964 120

WYCIECZKI, FOTOSAFARI

tel.: (+48) 71/ 759 08 88

DZIAŁ SPRZEDAŻY
HOTELU NATURUM

mail: rezerwacje@stawymilickie.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone © Stawy Milickie SA 2008-2015